Wysokie obcasy-nosić, czy nie nosić-oto jest pytanie…



Wysokie obcasy na stałe zakorzeniły się, jako nieodłączny element garderoby zdecydowanej większości kobiet. W związku z aktualnymi trendami świata mody są one używane w naszym życiu codziennym coraz częściej, i to nie tylko podczas różnego rodzaju imprez okolicznościowych, ale także w pracy, na spotkaniach biznesowych, czy wreszcie w celach estetycznych.
Często jednak słyszymy głosy różnych specjalistów, począwszy od lekarzy, ortopedów i fizjoterapeutów, a na krążących obiegowych opiniach kończąc, że popularne szpilki są po prostu niezdrowe. I to niezdrowe nie tylko dla naszych stóp, ale także kolan, kręgosłupa, a nawet głowy i szyi. Czy to rzeczywiście jest prawda i czy faktycznie mamy się, czego bać? 

 Zdaniem specjalistów w obuwiu z podniesionym obcasem stopa nie jest obciążana w sposób równomierny – w wyniku podniesienia pięty dochodzi do większego obciążenia przedniej części stopy i palców. Trudno się z tym nie zgodzić – jest to argument, z którym ciężko dyskutować. Jeżeli mamy założone szpilki to musimy mieć świadomość, że w takim ustawieniu, które dla stawu skokowego nie jest przecież naturalne stopa pracuje cały czas zarówno podczas chodzenia, jak i stania. Prowadzi to do rozciągania i przykurczania się odpowiednich mięśni. Jeżeli taka sytuacja ma miejsce regularnie (a tak najczęściej jest) to dochodzi do stopniowego utrwalania się powyżej opisanych zmian. Niestety problem nie kończy się tylko na samej stopie, ponieważ organizm człowieka należy traktować, jako system składający się z wzajemnie wpływających na siebie i zależnych od siebie członów. Każda „ingerencja z zewnątrz” (w tym przypadku jest to podniesienie pięty) powoduje zaburzenie tego układu. W organizmie człowieka w celu ponownego osiągnięcia zachwianej równowagi zachodzą określone zmiany, które nie zawsze mają pozytywny skutek na nasze zdrowie. Podniesienie pięty sprawia, że podczas chodu, w momencie stawiania kroku do przodu kolano nie prostuje się do końca – tym samym rzepka przez cały czas jest silnie dociskana do stawu. Może to prowadzić do szybszego „zużycia” kolana i bólu w okolicy rzepki. Co więcej, obcas powoduje, że środek ciężkości ciała przesuwa się do przodu, – aby zachować równowagę zachodzą odruchowe zmiany w ustawieniu przestrzennym kręgosłupa.  Plecy odginają się do tyłu, dochodzi do pogłębienia lordozy odcinka lędźwiowego i przeciążenia w okolicy „krzyża”. Początkowo pojawia się bolesne napięcie mięśni przykręgosłupowych, które po dłuższym czasie prowadzi do zmian w samej budowie kręgosłupa (zmiany zwyrodnieniowe stawów, degeneracja krążka międzykręgowego, itp.). Zmiany w ustawieniu kręgosłupa lędźwiowego wpływają na położone powyżej fizjologiczne krzywizny odcinka piersiowego i szyjnego. Wiele kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy, ale okresowo pojawiający się po dłuższym chodzeniu lub staniu ból głowy, szyi czy karku może być następstwem noszenia właśnie wysokiego obuwia. 

Oddzielnym tematem jest kwestia zwężonego czubka buta. Deformuje on palce – głównie największy z nich, czyli paluch, który spychany jest w kierunku pozostałych. Gdy nosimy takie buty zbyt długo w ciągu dnia poza przykurczami i bólem może pojawić się w końcu stan zapalny w stawie palucha. Charakterystyczny jest wtedy obrzęk, uciążliwe dolegliwości bólowe, a także typowe zgrubienie (wyrośl kostna na wysokości połączenia palucha pozostała częścią stopy). W taki sposób rozwija się bardzo powszechna deformacja (zwłaszcza u kobiet), czyli paluch koślawy. Popularne „haluksy” mogą być wskazaniem do leczenia operacyjnego, zwykle jednak ma to miejsce tylko w zaawansowanych przypadkach, kiedy pojawiają się poważne problemy z chodem i ból uniemożliwiający normalne funkcjonowanie. Większość pacjentów zostaje poddana leczeniu zachowawczemu - rehabilitacji, która polega na odtworzeniu prawidłowych wzorców poruszania się, wzmacnianiu osłabionych mięśni, nauczaniu poprawnego obciążania stopy, a także edukacji prozdrowotnej i profilaktyce dalszego pogłębiania się deformacji. Uważa się, że dużą rolę w powstawaniu „haluksów” odgrywają czynniki genetyczne (np. luźniejszy układ torebkowo-więzadłowy u kobiet), nie bez znaczenia jest także prowadzony tryb życia (stojący, mało ruchu) oraz nadwaga, która sprawia, że siły przeciążające stopę są większe. 

Co wynika z tego tekstu? Negatywne następstwa noszenia butów z wysokim obcasem niewątpliwie istnieją – trzeba mieć tą świadomość i wiedzieć jak powstają. Nie chodzi tu jednak o to, aby popadać w panikę i rzucić ukochany model szpilek w najodleglejszy kąt szafy. Byłoby to myślenie naiwne i zarazem niemożliwe, zwłaszcza w przypadku kobiet, które muszą wyglądać elegancko, na co dzień lub nie wyobrażają sobie ubioru bez tej części garderoby. Jak w większości tego typu zagadnień zdrowotnych należy przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek i spróbować znaleźć „złoty środek”. Jak to zrobić? Jeżeli założysz szpilki na piątkową imprezę, ślub koleżanki czy randkę z chłopakiem to nic złego Twojej stopie się nie stanie! Nasze ciało ma na szczęście ogromne możliwości adaptowania się do nawet niekorzystnych sytuacji, oczywiście, jeżeli nie trwają one zbyt długo. Można to wytłumaczyć na przykładzie opalania, – jeżeli Twoja skóra jest wystawiona na słońce przez odpowiedni czas, do którego jest przyzwyczajona, to nie ulegnie od razu poparzeniu. Tak samo jest ze stopą – jest ona w stanie wytrzymać noc tańczenia na wysokim obcasie (i tak będzie bolało!) i nie ulegnie od razu deformacji, ale co innego sytuacja, gdy chodzisz w szpilkach 7 dni w tygodniu i masz jeszcze pracę stojącą. Dlatego jeżeli to możliwe zmieniaj i stosuj zróżnicowane obuwie, kiedy tylko możesz a jeśli nie wymagają tego okoliczności chodź na płaskich butach, a uchronisz się przed negatywnymi skutkami wysokich obcasów! 
Wybór należy do Was! ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Rosineczka , Blogger